Piłkarze Zagłębia nie zwalniają tempa w drodze do ekstraklasy. Tym razem lubinianie okazali się srogim nauczycielem dla drużyny Ruchu Chorzów, którą pokonali różnicą trzech bramek. Było to piąte spotkanie, w którym piłkarze Zagłębia schodzili jako zwycięzcy nie tracąc przy tym żadnej bramki.
Pierwsza połowa była dość wyrównanym widowiskiem. Żaden z zespołów nie zamierzał ograniczać się do murowania własnej bramki, co zaowocowało kilkoma sytuacjami, z których mogły paść bramki. Gospodarze mogą mieć pretensje, do Ćwieląga, który dwukrotnie zaprzepaścił bardzo dobre okazje do zdobycia bramki. Pierwszą dogodną sytuację młody napastnik gospodarzy wypracował sobie już w 3 min, kiedy próbował strzelać z 7 metrów przewrotką jednak bardzo niecelnie. Jeszcze lepszą okazję zmarnował 6 minut później, kiedy to będąc sam na sam z Madariciem, strzałem z linii 16 metrów posłał piłkę daleko od bramki Zagłębia. Oprócz okazji Ćwieląga piłkarze gospodarzy stworzyli sobie jeszcze jedną dogodną sytuację do zdobycia bramki. Nie potrafił jej wykorzystać Śrutwa, który w 25 min znalazł się w sytuacji sam na sam z Madariciem. Lubiński golkiper w świetnym stylu wybronił strzał napastnika gospodarzy z 11 metrów.
W pierwszej części meczu Lubinianie stworzyli sobie dwie sytuacje do zdobycia bramki, z czego udało im się wykorzystać jedną. W 40 min piłkę do siatki skierował Januszewski, który wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z rogu Kowalskiego strzałem głową, pomimo asysty dwóch obrońców gospodarzy, umieścił piłkę w bramce chorzowian.
Po zmianie stron lubinianie przystąpili do zmasowanych ataków bramki gospodarzy, co zaowocowało bramką już 5 min po wznowieniu gry. W 50 min na strzał z 18 metrów zdecydował się Łobodziński. Bramkarz gospodarzy zachował się niczym amator i po słabym strzale napastnika gości mało sam sobie nie wbił piłki do bramki. Futbolówka odbita od rąk Franke trafiła w poprzeczkę po czy spadła wprost na głowę Nicińskiego, który strzałem w długi róg umieścił piłkę w siatce. Udokumentowanie dobrej, mądrej i rozważnej gry Zagłębia nastąpiło w 63 min, kiedy to wprowadzony kilkadziesiąt sekund wcześniej Zbigniew Murdza umieścił piłkę w siatce gospodarzy po raz trzeci, wykorzystując podanie Pacha i nieuwagę obrońców Ruchu.
Konferencja prasowa:Jerzy Wyrobek - Niewykorzystane sytuacje zemściły się na nas. Mecz przed przerwą i po niej miał dwa różne oblicza. Bramka do szatni, później zdecydowany błąd bramkarza, było 2:0 i zespół Zagłębia kontrolował przebieg gry. Nikt w moim zespole nie potrafił udźwignąć ciężaru gry. Cieszę się, że skończyło się na stracie "tylko" trzech goli.
Drażen Besek - Jestem bardzo zadowolony z trzech punktów. W pierwszej połowie mieliśmy za dużo problemów z piłkarzami Ruchu, którzy mieli co najmniej 4 sytuacje do strzelenia bramki, z których powinni coś wykorzystać. Od momentu zdobycia przez nas gola to my osiągnęliśmy przewagę, grając bezbłędnie w obronie, agresywnie i skutecznie. Do tego gola Ruch prowadził otwartą grę, grając bardzo poprawnie